=>FARBNIĘCI<=


=>Spółka PI pikantnie<=


=>NoName<=



Linki wszelkie wrócą.
Remont




Od połowy czerwca 2002
do 30 września 2003
wchodziliście do nas
118475 razy.
Dziękujemy.
Mamy nadzieję,
że bawiliście się dobrze.
Ciepła wiele.


dziękuję :)*

...bo w maju...

Na początku to standardowo zdrowia i szczęścia, bo to chyba wszystkim się
przyda. Myślę również, że do grona "przydatnych" życzeń trzeba by
dołączyć jeszcze dwa Tiry wyładowane wolnym czasem.... Życzyłbym, żebyś
przestała trenować te swoje 'magiczne' sztuczki ze znikaniem. pstryk! i
zniknął blog. pstryk! i z gg zniknęły opisy! pstryk! i z nn zniknęła
redaktor naczelna. Jeszcze trochę i nie będzie już na co pstrykać! :P.
Także życzę Ci, żebyś się teraz nauczyła jakichś nowych sztuczek -
najlepiej takiej z "pstryk-pojawianiem się" (...)
podpisano:
jeden inżynier na kilku dość ważnych internetowych stołkach


Mój ulubiony inżynier zresztą :)
Powrót nastąpi. Kiedyś :*

ktoś musiał w końcu :) 2005-05-30 15:38:46

normalnie spadają kasztany! & sąsiadopodobni...
jesień czy co..
w zasadzie jakby spadały nienormalnie, ukosem jakimś czy zygzakiem to
mogłabym się martwić..
jednakowoż uhonorowana dziś zostałam i jeden z nich spadł mi na głowę.
lot koszący to nie był, ale ów sprawca posturę miał dużą jak na swój gatunek
i z lekka mnie zamroczyło.
i teraz myślę
[tak, wiem, wiem..]
myślę
czy był to odpowiednik tego, co ptaszek robi na szczęście [podobno]
czy odpowiednik ściery mokrej, wiadra zimnej wody, 'bejsbola'..
ech
obejrzałam go, gdy już leżał na ziemi uprzednio zsunąwszy sie nieśmiało z
moich włosów
skurczył się, porażony moim bezwstydnym wnikliwym spojrzeniem i nagim swym
wyglądem

mam go teraz w kieszeni. a co. niech ma za swoje.
nie jest doskonały. ale to dobrze. jest interesujący.
ogólnie wydarzenie to uznałam za romantyczne.
chyba rzeczywiście za mocno uderzył..

p.s. jest śliczny i ma piękny kolor :))

&&&

Ja: kasztanem w głowę dostałam
R.: i stąd te dwa dni przerwy? a kiedy wypisują kasztana?

:)))))

&&&
"ha, notka nowa :)) -- niech wiecej kasztanow na glowke Ci leci skoro owoce-notki tak sie pojawiaja :)
c"

:)))

&&&

chciałabym życzyć Wszystkim.. sąsiadów :)
takich szturmujących drzwi od tarasu po uprzednim wlezieniu na ów taras po
drabinie.. takich włażących [z trudem :)] przez okienko w łazience na pierwszym piętrze..
takich zaniepokojonych tym, że samochód stoi, pies stoi, wiaderko na gruszki
pod gruszą stoi, a ja nigdzie nie stoję.. ba! nie leżę, nie siedzę, nie
chodzę, nie reaguję na bestialsko i dowcipnie puszczaną przez męską
sąsiedzką płeć piosenkę o sąsiadce [zna ktoś? ;)]...
jednym słowem - przepadłam.
i nawet na kawę nie przyszłam, tym bardziej nie zaprosiłam.. że niby taka
niegościnna nigdy nie byłam...

"..a źle się czuła poprzedniego dnia!.. mówię Ci, w ciąży jest! trza
dziewczynie pomóc! może zemdlała?!.. no, słabo wyglądała.. dzietamwciąży!
pewnie zmęczona i głodna! ciągle pracuje!.. no chyba, ze siedzi z nami.. no.. albo wychodzi gdzieś, albo jedzie.. no.. to w ciąży też może być
przecież!.. weź Ty się uspokój! pierwszy bym wiedział!.. no co Ty,
Jacek!.. daj spokój, Basia, wiesz, o co mi chodzi, przyjaciele, te
sprawy.. no!.. ja też się w zasadzie nie przyznaję! no, nie żebym nie
chciał, ale ona odmawia.. podejścia nie masz zwyczajnie, to trzeba tak do
babeczki, ja Ci zaraz powiem.. Jacek!.. oj, Basia, tylko mu powiem, no.. no!.. dobra, dobra.. może się na nas wkurzyła? ale za co?.. a coś jej
wczoraj powiedział?!.. ?! no co Ty!! to komplement był!!.. komplement,
Bożeż Ty mój Bożeż, widzisz i nie grzmisz.. a ja tam jestem za, też bym jej tak powiedział fajnie, jakbym.. JACEK!.. żony nie miał..."


i życzyć dalej chciałam takich przystawiających uszy i szklanki [pełne :)] do ścian, bo..!.. nie słychać muzyki! nie słychać szumu lanej wody! nie czuć zapachu ciasta czy rozkładającego się żółwia! ani ostatecznie łomotu :)) padającego na podłogę ciała nie słychać! ani tuptania paluszkami po klawiaturze i nucenia! ani NIC! nie! słychać!
...
coś się musiało stać. musiało. po prostu.
..
inwazja sąsiadów zakończyła się pomyślnie.
.
w słuchawkach na uszach, pracowałam solidnie i sumiennie przez cały dzień,
praktycznie nie odbierając telefonów ani nie dzwoniąc, żywiąc się jeno
sucharami i wodą mineralną niegazowaną firmy Żywiec.

kończyłam pilne poważne zamówienie, którego zapewne jednak nigdy nie
skończę, bowiem widząc nagle wokoło tabun ludzi, skądinąd znajomych,
wykrzywiających się radośnie w moją stronę, dostałam zawału.
prawie.

tym samym żegnam się właśnie z Wami, mówiąc 'dobranoc' i życząc niegodziwie
takich sąsiadów, jakich sama sobie wyhodowałam i utuczyłam :)))

p.s. idziemy na bilarda. wrócę. nie właźcie przez okno, jeśli trochę to
potrwa. klucz w wiaderku pod winogronami. bosymi umytymi nogami trzeba wleźć, potuptać i wyczuć metal. powstały sok przelać do butelki obok, dobrze zamknąć - korek leży obok, wstawić do piwnicy, aha, klucz wziąć i rozgościć się. nie kraść. nie cudzołożyć. pa! :)*

ktoś musiał w końcu :) 2004-09-30 16:31:16

już...
...niedługo.. :)
ktoś musiał w końcu :) 2004-08-29 22:19:14

Dzieciom w Was....

..wszystkiego najpiękniejszego :*

..dzięki wielkie za pamięć okazywaną w rozmaity sposób. życie niesamowicie gna do przodu i coraz więcej w nim do zrobienia.

spokoju w duszy i szaleństwa w emocjach :)


ktoś musiał w końcu :) 2004-05-31 14:28:10

bo...

...życie ma smak tylko dla szaleńców.
ktoś musiał w końcu :) 2004-05-01 23:10:39

ganiankowo kolorowo :*
Ciepła wiele
kolorowych dni i spokoju serca
namiętności olbrzymich spełniających marzenia
ganianek wesołych z króliczkami
malowanych jajek
i wiary w lepsze Dziś

Wszystkiego co najpiękniejsze :*


ktoś musiał w końcu :) 2004-04-09 14:31:56

Już za chwileczkę..
..już za momencik :)
a raczej przewiduję trzeci tydzień marca - co nieco się tu zmieni. Nie będę się teraz rozpisywać, jako że czasu brak, a popracować trzeba. i ogólnie, i nad pomysłem nowym :)
notka ucieknie razem z innymi zmianami, ale linki poniżej zostają wciąż aktualne. zapraszam serdecznie.
tymczasem postaram się udowodnić komuś coś, a mianowicie słowa, które niedawno usłyszałam:

Ty to umiesz zniszczyć taki dobry zły humor :)

przytulachy i całuchy w uchy :)

ktoś musiał w końcu :) 2004-02-26 13:41:48

buzi świąteczne :* // obnaż się przede mną - kontekst niewinny

a w święta..
ciepła, uśmiechu, miłości
od nas
dla Was
:*

&&&

15.12.2003r.

czas mija jak szalony. dzieje się, dzieje do potęgi siedemnastej.

Praca - swoją drogą, użyźnioną, uśmiechniętą, usatysfakcjonowaną.
Variete w DK- gazeta, rozmowy...
NoName - niezmiennie trwa, już można zamówić KOSZULKI z napisem, za który nauczyciel wyrzuca z lekcji ;) i KARTKI, na których biedny Mikołaj na badylu jak to prosię niewinne..
GF - wciąż, do przodu wciąż...
Płyta Zero z MS i niedługo wywiad w gazecie, gdzie zespół wyjawi sekrety, co, dlaczego, gdzie i z kim :)
Życie - samo życie, moje życie, czasem smutne, niekiedy odwrotnie. chyba więcej odwrotnie. jak na mnie przystało.

najważniejsze, co jednak zdarzyło się ostatnio, to.. długi, dobry czas z P.
uśmiech ciepły, najcieplejszy. dyskusje. kobiety dziwnie zakręcone, myślicielki, faceci prości, delektujący się tym, co teraz :).
uśmiechy jak orzechy w czekoladzie. chwile smakowite jak chipsy fromage. uwielbiam.
znów robię się głodna.
czapka mikołaja na mikołajki. założyłam. grzała w uszy :) teraz grzeje Jego :)
emocje. i wtedy, gdy.. i kiedy ja, on, my.. i kiedy słyszę: jesteś wyjątkowa.. zamieram na chwilę i dociera to do mnie po chwili. wolniej, spokojniej. łagodniejszym, złagodzonym czy ułagodzonym wręcz tempem..
.
tęsknię?

bycie. ten czas razem. bezpieczny. wolny.
dobry.
nie do opisania

do przeżycia


a teraz strój Mikołajki odłóż! nogi wyciąg! ;) bombkę ogniową w komin! i delektować się po prysznicu! ciepłem, myślą, zapachem Jego skóry na dłoniach. wciąż jest.

ktoś musiał w końcu :) 2003-12-23 15:50:00

erotyczne variatkowo z wieloplanowym zadziorem

Jakoś sobie to wszystko szybko biegnie. czasem wleci w kałużę, w coś wdepnie. generalnie do przodu.

wrażenie, że się stoi w miejscu - umknęło. z jakich powodów?
praca i ludkowie. świetni. [wiem, znów mi się far-t-b-nęło :)].
gazetka Variete w go2 i tlen.pl - trochę recenzji, jakieś fanaberie wariackie.
w dalszym ciągu NN i GF . kartki, plakaty i koszulki aktualnie w druku. niedługo zademonstruję.
i parę Istotności jeszcze, ale o tym sza :)

czasem wszechogarniające zmęczenie po 12 godzinach pracy i wtedy zdarza się nam rozmawiać z automatycznymi sekretarkami. są tak przekonywujące..
i 70-letnia pani, której wyznanie doprowadziło nas do uśmiechowych spazmów:
"..i wie pani, i jak tak przyszedł, młody, przystojny, późnym wieczorem, namawiał, namawiał, to co miałam zrobić? uległam!"... chodziło o podpisanie umowy z pewną firmą tel., co w tym momencie już takie wesołe się nie wydaje.

"fleszmob" i 'zgubne' książki. dwa tematy, w których pogrzebię.

do pouczestniczenia, jak ktoś lubi, chce czy zmuszonym bywa ;)
Podrywne cytatowe różniste na wesoło, ale i do poczytania słowa, i o uczuciach, i recenzje jakoweś
Muzyczne cuś
Spowiedź książkowa
Pisz z April Dove

poczytajcie, cytuję, zmieniając jeno z 'ja' na 'on':
Mariusz Szczygieł poleca w jutrzejszej (sobotniej) Gazecie Wyborczej w nowym dodatku Turystyka swój osobisty przewodnik po Pradze. ja się skuszę, bo zarówno Autora, jak i Pragę z piękną Złotą Uliczką lubię i cenię.

w wolniejszej chwili ponaprawiam tutaj.

gość późny miły. w sentyment odziany. a ja nie słucham niektórych jego słów, bo inne w moich myślach szaleją..
te opętańcze, te wymagające kolosalnego zaufania, te powodujące chęć założenia pończoch pod spódniczkę z jednoczesnym pozbyciem się bielizny ;)

muzyka. czarna w tej chwili. intymnie. boleśnie. erotycznie.

niech się spełni
zatrzepotały wachlarze
dłoni

-----------------------------------------------
powiedziała
genialnie zadziorna i poroniona poziąka. ą. ą.

ktoś musiał w końcu :) 2003-11-14 22:55:58

wampirem być

Pani: "śnij. a ja będę Twym aniołem, radością, smutkiem, gwiazdą na Twym niebie.."
Pan: "jak wytłumaczyć, że jesteś wszystkim tym, co mam.."

taką to piosenkę dostałam dziś w prezencie. miło bardzo, ale.. nie chcę być ową gwiazdą.
kocicą tak. dla kogoś innego. aniołem-szatanem.
pragnieniem-przytuleniem-pożądaniem-kochaniem-oczekiwaniem-spełnieniem.
pewnością
boję się niepewności. tu i w tym. w innych sprawach nie - wtedy podnieca mnie to ryzyko.
a tu. boli. cholera, jak bardzo czasem.

słucham: 'dobro przebiera się, by zagrać zło.. wierzę w to, że człowiek nie jest sam..'

dostałam coś. wygląda jak karta telefoniczna czy temu podobna.
ma 59 wypukłych srebrnych punktów, znaczących tak wiele dla Tych Co Ufają.
jest prezentem od Kogoś, kto niesamowicie we mnie wierzy i zauroczył mnie od pierwszej chwili.

'dzięki za serce Twe, za wiarę Twoją, mówisz - nie lękaj się..'

..a On nie widzi świata i wierzy. i przytula swoimi słowami. Przyjacielu. 'dzięki za prosty fakt. że jesteś.'

praca. długie godziny. godziny zabawne, ciepłe, ludzkie. lubię. zapisuję w zeszycie te, które chcę zatrzymać. i śmieję się w głos, kiedy bez pozwolenia cichutko wbiegają na tory mknących myśli ;)
nie zamierzam ich wtedy bezdusznie przejeżdżać, cieszę się nimi wariacko i zarażam tym człowieka,
z którym akurat rozmawiam przez telefon i ludzi, którzy pracują obok.
atmosfera? ciepła. ludzie? cudownie empatyczni. tyle twarzy. uśmiechniętych. sympatyczne dusze.
pierwsza myśl: 'Boże, nafaszerowali ich czymś.'
i słyszę: 'Jak to się dzieje, że jesteś taka uśmiechnięta? nawet kiedy zmęczona, kiedy taka, siaka, owaka? Jak to robisz?' i druga myśl: 'Boże, jestem jeszcze g o r s z a niż oni, skoro tak twierdzą!'

tak. jestem nafaszerowana. czerpię. z nich również. jestem wampirem i narkomanem emocji. wampem z krótszymi niż zwykle włosami i hasającymi nieposkromionymi myślami. chłonę. i zakochuję się w dalszym ciągu. w piosenkach, książkach, słowach, w tym tłumie ludzi, z którym płakałam ze śmiechu. i w kadzidełku. i zapachu kłólika, i w.. Ty wiesz.
i jak wiele tego wszystkiego, jak wiele.. dlaczego?

nie ma mnie tu dużo. to nie jest złe. w sumie wiele miałabym do opowiedzenia ale ta suma niech nie robi różnicy - powiedziałam ja, świetna matematyczka ;)

parafrazując: znacie człowieka, który 'biegnie' do Was, kiedy Wy dajecie w jego stronę dwa kroki?

nie chcę mówić o zmęczeniu. chcę mówić o radości spotykania ludzi, słuchania ich i zapamiętywania.
macie w sobie tyle piękna.. szukam Słów. kocham Emocje.
i
słucham: "Nie jest już tym, kim kiedyś był, lecz mimo to..."
czy tak jest z tamtej strony? nie? więc jak jest? j a k ?

przytul mnie

ktoś musiał w końcu :) 2003-10-27 00:20:33

naiwnością i ukochaniem cudów-cudaków grzesząc

zakochałam się. po raz kolejny.
najzwyczajniej i po prostu zakochałam się w tych małych cudach, które zdarzają się codziennie.
jestem infantylna, egzaltowana? jeśli nawet, to co? :)

weekend - niezwykły. czułam się wolna.
myślałam o tym. wtedy usłyszałam: 'tylko nie zastanawiaj się, błagam! czy to uczucie uprawnione i skąd się wzięło! Pielęgnuj je, dziwadło Ty moje ulubione' z uśmiechem. ciepłym.
Boże, dzięki Ci za ludzi. to nic, że był też ból. to nic.

chciałam Wam opowiedzieć, jak..
...radośnie szłam na spotkanie w bibliotece, gdzie czekały zamówione książki. zapomniałam z wrażenia założyć bieliznę, narzuciłam tylko kurtkę i pobiegłam. gorąco tam było, nie zdejmowałam kurtki, bo bluzka nader cienka i z lekka prześwitująca.. Rafał rzucił stwierdzenie o 'swobodnych bliźniętach gazeli, jak chce poeta' ;))
...wstąpiłam w drodze powrotnej do księgarni i kupiłam pewną powieść. nie mogłam się powstrzymać. zachłystuję się nią teraz. i nie starczyło mi wtedy pieniędzy na czwartą gruszkę, czy to nie piękne? :)
...pochłaniam słowa i uśmiechy Wasze, pachną sobotnie kwiaty od Pani z Wiaderkiem i smakują jabłka czerwone.
...działa świadomość "przyjemności zaprawionej bólem". działa śmiech, kiedy jemy lody z Przyjaciółmi i czytamy polityczny :) wywiad z Moniką O. w Wysokich Obcasach.
...kocham chwile okryte jesiennym przytulnym kocem, wsłuchane w kominkową dysputę i czytam "Życie Pi". emanuje eminentnymi emocjami :) a tak naprawdę nie umiem o niej mówić. chłonę.

chcę tego czegoś. nagłego całkowitego ekstatycznego niemalże. dać się ponieść. jak wtedy.. i mówić o tym i wiedzieć, że słuchasz. czuć 'nikły ślad kadzidełka w powietrzu'..
chcę słuchać "I'll go wherever you will go..", śpiewane tym świetnym niskim, lepszym od oryginału, głosem..
chcę zamykać oczy i być w tych słowach, w tym głosie, w uczuciu, że istnieją cuda a ja ich doświadczam.

to wszystko może i naiwne, ale szczere. najszczersze aż do powracającego bólu.

Lepiej kiedy jesteś niż kiedy Cię nie ma, wiesz?

chcę więcej. dam więcej.
wyciągam niecierpliwe ręce dziwiąc się światu i cudom
kocham je


ktoś musiał w końcu :) 2003-10-13 14:43:54

terapeutujmy, urlopujmy, siłujmy się z rachunkami i kosztujmy uśmiechy z drzew

i znów
zimowe czerwone jabłka na drzewie. pyszne. piękne. jak małe uśmiechy na dzień lepszy.

się zawiesiłam. odwiesiłam. będzie remont. poplątało się, muszę ponaprawiać. w linkach.
w ułożeniu strony. w życiu.
się przytuliłam. się przemyślałam. i coś. grzech, nie-wolność, ból. łzy.

będę tu. jak zawsze - niekonkretna i naokoło.
czasem powiem, że trzeba się trzymać. niekiedy to usłyszę. i wystarczy.
naprawdę nic więcej. tylko ciepłe słowo, za które dziękuję.

i mam.. właściwie sama nie wiem co. prośbę? pytanie?
w ostatnim "Zwierciadle" porażający artykuł o przemocy psychicznej. spotkaliście się z tym? jak bardzo wiązało się to z przemocą fizyczną? jakim trzeba być.. zaciętym? inteligentnym.. i [brzydkie słowo] .. żeby umiejętnie dręczyć samą psychiką? albo prawie samą.. bo przecież można uderzyć bezśladowo, prawda?..

w "Zwierciadle" - '..to nie jest żaden powód, żeby się załamywać. to jest kolejne wyzwanie, jeszcze jedna potyczka, z której wychodzi silniejsza i bardziej zdeterminowana.'

jeśli znacie osoby, które chciałyby pójść na spotkanie, związane z pomocą w takich sytuacjach, z przeżyciami tego typu - powiedzcie im o tym artykule. niech napiszą, zadzwonią, umówią się.
ja również chętnie poinformuję. i pójdę.

"każda forma terapii wymaga drugiej osoby właśnie po to, byśmy możliwie jak najbardziej wyszli poza własną ocenę" - usłyszałam wczoraj. prawda li to. terapiujmy. terapeutujmy.

biorę urlop. urlop, który wykorzystam na myśli, na rozmowy, na posklejanie tego tu, no jak mu tam, bloga :), na pracę.
te rachunki nienasycone.. jeden zerka przez dziurkę od klucza. drugi rozpłaszczył nos na szybie a trzeci bezczelnie taranuje lufcik. zapraszam. 'jak zarobię dwieści zlotych' to nie zostanie po was nawet ogryzek. ogryzek.. właśnie.

i znów
zimowe czerwone jabłka na drzewie. piękne. pyszne. jednak bez uśmiechu.
przestaję myśleć. słonie pomachały kokardkami. i odeszły.
przytulam kłólika od Misia :* pachnie, wiesz?

zimno w tym pokoju. gorąca kawa nie pomaga. więc.. czas rozpalić ogień i serce. chyba się rozlatuję :) boli głowa, oczy, i właśnie serce.. i drogi nerwów wszelkich. i lodowacieję.
do 'wkrótce'.

p.s. dostałam właśnie Anioła Stróża:
=> "Wczoraj jest historią. Jutro jest tajemnicą. Dziś jest darem." <=

p.s.2. 'i tak się trudno rozstać, i tak się trudno rozstać..' zanuciła i polazła jeść kanapkę z białym serem. i dżemem. truskawkowym. a co.

ktoś musiał w końcu :) 2003-10-09 19:30:29

(c) 2003 Paula i Paweł

{smscontact}